środa, 31 sierpnia 2016

53."Prawo Mojżesza" Amy Harmon - recenzja. (pierwsza współpraca ^^!)

Tytuł: "Prawo Mojżesza"

Tytuł oryginału: "The Law of Moses"

Cykl: "Prawo Mojżesza"    Tom: 1

Autor: Amy Harmon

Wydawnictwo: Helion (Editio)

Ilość stron: 354

                                                                                 Moja ocena: 7/10

Pierwsze zdanie: "W każdej opowieści najtrudniejsze są pierwsze słowa."

Uff. Tak, wciąż jeszcze żyję i wracam po dłuuugiej, wakacyjnej przerwie. Dostałam się do upatrzonego liceum, aczkolwiek trochę to wyssało ze mnie energię. Przez te 4 miesiące całkiem sporo się działo, więc nie czytałam zbyt dużo, ale mam nadzieję teraz już wrócić do jakiejś regularności, nawet jeśli liceum postanowi wyssać ze mnie życie :P.


Opis: (STĄD)
Znaleziono go w koszu na pranie w pralni Quick Wash. Miał zaledwie kilka godzin i był bliski śmierci. Jego matka, młoda narkomanka, porzuciła go zaraz po narodzinach. Zmarła zresztą kilka dni później. Mojżesz przeżył — dziecko z problemami, z którego wyrósł chłopak z problemami. Był urodziwy i egzotyczny, niespokojny, mroczny i milczący. Samotny. Budził lęk i ciekawość.
I oto któregoś lipcowego dnia osiemnastoletni Mojżesz zjawił się na farmie rodziców niespełna siedemnastoletniej Georgii. Miał pomagać w codziennych zajęciach. Był pracowity i energiczny, ale też oschły i nieprzenikniony. Fascynujący i przerażający. Georgia, wbrew ostrzeżeniom i zakazom, zbliżyła się do niego... I zaczęła tonąć.

Ta historia nie kończy się happy endem. Jest pełna bólu, niespełnionych obietnic, smutku i zawodu. To opowieść o złamanym sercu, o życiu i śmierci, o zaczynaniu od nowa, a także o wieczności. A przede wszystkim o miłości. Poczujesz ją głęboko w sercu. Przeżyjesz niezwykłe emocje, strach, niepokój i słodycz młodzieńczych uczuć. Zatracisz się bez reszty, czytając o trudnej miłości, pozbawionej spełnienia.

Moja opinia:
Recenzja, którą właśnie czytacie jest dla mnie ważna i wyjątkowa, ponieważ powstała w ramach pierwszej, w mojej małej blogowej przygodzie, współpracy. Oczywiście nie ma to żadnego wpływu na wystawioną przeze mnie opinię, a poniższe wypociny są jak najbardziej szczere :P. Była to pierwsza rzecz, o którą zapytałam, gdy pojawiła się propozycja egzemplarza recenzenckiego - czy mogę wydać swój rzeczywisty "osąd".
Z wiadomych powodów naprawdę jednak pragnęłam, żeby ta książka okazała się dobra :P. Przykuła moją uwagę obietnicą niesztampowego zakończenia i pomimo że zazwyczaj nie przepadam za literaturą young/new adult, to "Prawo Mojżesza" zapewniło mi parę godzin klawej lektury ;).

" – Nie jesteśmy w stanie uciec od samych siebie, Tag. Tu, tam, na drugim końcu świata (...) ja jestem Mojżeszem, a ty Tagiem. I to nigdy się nie zmieni. Więc albo rozwiążemy swoje problemy tu, albo tam. Ale i tak będziemy musieli je rozwiązać."

Powieść Amy Harmon od początku urzekła mnie klimatem skwarnego lata w małym, amerykańskim miasteczku. Autorka umieściła wątek romantyczny na tle krajobrazu rodem z współczesnego westernu - kowboje, pola, stodoły i urocze domki, a wszystko to osadzone w XXI wieku. Coś idealnego na ostatnie gorące dni sierpnia ;).

Nie mogę też zaprzeczyć, że pani Harmon perfekcyjnie trafiła w moje gusta, wrzucając do opowieści trzy elementy: książki, malarstwo i konie. Zwłaszcza konie, no ale czymże jest kowboj bez kopytnego przyjaciela? Dlatego tym bardziej ucieszyła mnie farma w pejzażu historii Mojżesza i Georgii. Koński wątek nie jest tu może jakoś super wybitny, ale myślę, że zainteresowanych tematem zadowoli. O ile przymkniecie oko na jedną, czy dwie nieco nierealne sytuacje. Ale generalnie doceniam wysiłek włożony w research, a wątek cieszy i zdołał mnie zaciekawić hipoterapią.
Niedoszłą artystkę (czyt. mnie xD) cieszą też obrazy i malarstwo, mające niemałą rolę w książce.
Jednakże stanowi to tylko oprawę, bo całe meritum "Prawa Mojżesza" sprowadza się, rzecz jasna, do miłości.


Od razu zaznaczam, że nie lubię ckliwych romansów, a niestety w takim tonie wybrzmiewa pierwsza część powieści. Pierwsza, ponieważ autorka podzieliła tę historię na "przed" i "po, pomiędzy którymi jest siedmioletni odstęp czasu. Moim zdaniem naprawdę fajnie to wyszło, chociaż "przed" nie do końca mnie zachwyciło. Przedstawia burzliwą, niezdrową młodzieńczą miłość, której klimat odzwierciedla opis na tyle okładki :'). Serio, kto ten opis pisał? Brzmi jak coś, co znalazłabym na przeciętnym harlequinie xd.

Na szczęście druga połowa nadrabia i pokazuje coś więcej. I mimo, że pierwsze 150 stron nie wychodzi daleko poza schemat bad boya i grzecznej dziewczynki, to jednak są one tak samo ważne i potrzebne jak ta lepsza część.

" – Cóż  – westchnęła Kathleen Wright.  – Szeryf Dawson jest całkiem miłym chłopcem. – Miał już prawie czterdziestkę na karku, ale dla osiemdziesięciolatki najwyraźniej wciąż był smarkaty."

O dziwo tym, co pomagało mi przełknąć tę nieszczęsną słodkość romansu (poza świetną atmosferą rodea :D), są bohaterowie. No, bohaterka, bo na początku Mojżesz trochę mnie wkurzał, co było z kolei zrozumiałe, zważywszy na jego problemy i powodowany przez nie tok myślenia. Za to Georgia bardzo szybko zdobyła moją sympatię swoją prostotą, "wieśniackością" (w dobrym tego słowa znaczeniu ;D) i miłością do koni. I tym, że potrafi nieźle dokopać :P. Ah, nareszcie porządna główna bohaterka! Może nie zawsze podejmowała najmądrzejsze decyzje, ale wynikało to ze sposobu jej bycia, a nie "żeby coś się działo" xd.

W ogóle postaci w powieści pani Harmon są fantastycznie wykreowane - wielowymiarowe i odbijające się na tle reszty własnym charakterem. Co prawda Georgii i Mojżeszowi zaczęłam kibicować dopiero w drugiej połowie książki, kiedy wspomniany właściciel biblijnego imienia trochę zmądrzał, a wszystko zaczęło się chrzanić w momencie, w którym nie powinno, ale cóż, bywa :P.

Polubiłam też Taga i zaintrygowała mnie historia Josie i Samuela - widzę potencjał. Niestety "Running Barefoot" można dostać tylko na Amazonie, więc szanse, że zawita do Polski są marne xd.

Ah, myślę że warto wspomnieć, iż Mojżesz jest czarnoskóry. Fajnie, że coraz więcej książek odzwierciedla otaczający nas świat ;).

"Nie powiedziałem tego z wyrzutem. Nie miałem w sobie gniewu. Ale ona nie była jedyną osobą, która cierpiała, a czasem świadomość, że nie cierpisz samotnie, przynosi ulgę. Smutne, ale prawdziwe."

Dużym plusem "Prawa Mojżesza" jest psychologiczna strona opowieści. Przez te 350 stron obserwujemy ogromne zmiany zachodzące w bohaterach i to, jak muszą dojrzeć do prawdziwej miłości. Dlatego ten romans w pierwszej połowie jest niezbędny, jak ckliwy by nie był. Dopełnia historię, by czytelnik mógł zauważyć metamorfozy postaci i otoczenia. Szkoda tylko, że ten temat psychologii został trochę zmarnowany na rzecz czego innego w związku z Mojżeszem i jego... problemami. Nie chcę spoilerować xd.

Co do zakończenia... Hm. Sama nie wiem, co o tym myśleć. Zawiodło mnie, ale jednocześnie zadowoliło? Like? What the heck? Satysfakcjonuje mnie ostateczne rozwiązanie, ale jednak bym wolała, żeby zostało to inaczej poprowadzone :<. Chociaż rozumiem, dlaczego tak się stało - furtka
musi być.


Amy Harmon wprowadziła też mały wątek kryminalny, ale gdy zorientowałam się, że zamierza doprowadzić go do końca, od razu się domyśliłam rozwiązania :/. Niby zaskakujące, ale wykorzystane już tyle razy, że stało się oklepane. Aczkolwiek na pewno dodaje ostrzejszego smaczku lekturze ;).

Plusik daję również za brak trójkątu miłosnego. Słodka Elbereth! Mam wrażenie, że gdzie by się nie obejrzeć, tam trójkąt :'). Ciężko mi stwierdzić na ile to występuje w new adult, bo nie czytam często tego gatunku, jak wspominałam.
Tak samo pochwalę dwuosobową narrację, która oszczędza nam drugiej części z innego punktu widzenia, opowiadającej dokładnie to samo xd. Co prawda istnieje spin-off "Prawa Mojżesza" ("Pieśń Dawida"), ale z tego, co się zorientowałam, nie jest to bezsensowne przeciąganie historii, ale coś sensownego. A przynajmniej taką mam nadzieję :P.

Z takich bardziej technicznych spraw, to zauważyłam kilka literówek, jednak może to być wina przedpremierowego egzemplarza. Zdarzyły się też powtórzenia, z winy autorki lub tłumacza?, ale nic rażącego.
No i ta śliczna okładka *___*. Cudowne, niebieskie akwarelki *0*. Jeden z tych niewielu przypadków, kiedy polska wersja podoba mi się bardziej od zagranicznej ^^.



"Nigdy nie dostrzegamy tego, co oczywiste, dopóki nie uderzy nas prosto w twarz."

Podsumowując - "Prawo Mojżesza" pomimo paru wad okazało się naprawdę porządną historią o pięknej, koniec końców dojrzałej, głębokiej miłości. Czy przeczytam ponownie? Raczej nie, ale pięknej okładki na półce nie odpuszczę, więc kto wie :P. Czy mogę z czystym sumieniem polecić? Tak, jeśli choć trochę lubicie young/new adult :).

Jeszcze raz serdecznie dziękuję za książkę wydawnictwu Helion :)


Książka bierze udział w wyzwaniu
+2,3 cm

~ Słodka Elebereth, jakie to długie i pokręcone ;-;. Kto będzie czytać takie wywody :').
Aredhel

8 komentarzy:

  1. Och... to cudowne trio, o którym wspomniałaś (książka, malarstwo, konie) też zdecydowanie trafia w moje gusta, bo uwielbiam te trzy rzeczy i gdybym do tej pory nie była przekonana czy chce przeczytać tę książkę, teraz bym się utwierdziła w przekonaniu, że wręcz muszę to zrobić :D Mam nadzieję, że na dniach ją upoluje i przeczytam jak najszybciej :D Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, no to poluj, poluj i piąteczka ;D!

      Usuń
  2. Jak fajnie, że wróciłaś! Mam nadzieję, że już pozostaniesz w blogosferze na dłużej. Gratuluję współpracy! Ja też niedawno zaczęłam współpracować z grupą wydawczą Helion i również będę recenzować tę książkę. Mam nadzieję, że jutro do mnie przyjdzie :)
    Pozdrawiam!
    www.lekturia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę :D.
      Dziękuję i gratuluję z powrotem! Będę wypatrywać twojej recenzji "Prawa Mojżesza" :).

      Usuń
  3. Może przeczytam jak skończę z Grą o Tron xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O kurczę, to po Grze o Tron chyba przeżyjesz jakiś szok jeśli będzie taka zmiana klimatu xD

      Usuń
  4. Gratuluję współpracy! Książka faktycznie warta przeczytania.
    http://zyciepelnekoloru.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Gratuluję współpracy! "Prawo Mojżesza" to ksiązka, którą od dłuższego czasu chcę przeczytać, ale póki co nie starcza mi czasu :/
    https://biblioteczkanaszpilkach.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje, zostaw po sobie ślad :). Możesz też dodać link do swojego bloga, na pewno zajrzę.
Odpowiadam na prawie każdy komentarz, nawet jeśli trochę mi to zajmuje ;).
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej ^^.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...