wtorek, 16 lutego 2016

49. "Harry Potter i Insygnia Śmierci" J.K. Rowling - recenzja.

Tytuł: "Harry Potter i Insygnia Śmierci"

Tytuł oryginału: "Harry Potter and the Deathly Hallows"

Cykl: "Harry Potter"     Tom: 7

Autor: J.K.Rowling

Wydawnictwo: Media Rodzina

Ilość stron: 774

                                                                                 Moja ocena: 9/10

Pierwsze zdanie: "Na wąskiej, skąpanej w blasku księżyca drodze pojawili się znikąd dwaj mężczyźni."


Opis: (STĄD)
Po śmierci Dumbledore'a Zakon Feniksa wzmaga swoją działalność, próbując przeciwstawić się coraz potężniejszym siłom śmierciożerców. Harry wraz z przyjaciółmi opuszcza Hogwart, by odnaleźć sposób na pokonanie Voldemorta. Wyprawa ta pełna niepewności i zwątpienia najeżona jest niebezpieczeństwami, a co gorsza nikt nie wie, czy zakończy się sukcesem i czy wszyscy dotrwają do jej końca.
Dlaczego Dumbledore nie pozostawił Harry`emu czytelnych wskazówek? Czy przeszłość nieżyjącego dyrektora kryje jakieś niezwykłe tajemnice? Jaką rolę odegra Snape przy boku Voldemorta? Czy Harry`emu uda się dotrzeć do najważniejszych miejsc i faktów dotyczących jego rodziny?
Siódmy tom przygód Harry'ego Pottera jest już ostatnią częścią cyklu i - jak spodziewają się czytelnicy - przynosi odpowiedzi na wszystkie istotne dla potteromaniaków pytania.

Moja opinia:
Z "Insygniami..." miałam małą przygodę w postaci błędu druku, brakujących stron i reklamacji w połowie czytania xd. Ale na szczęście wszystko przebiegło dość szybko. W sumie pierwszy raz mi się coś takiego zdarzyło, ale księgarnia (czytam.pl) jak najbardziej na plus :).

Co do samej książki... Woow. Istny wybuch...no, wszystkiego. Pomimo paru "ale", 7 część prześcignęła "Czarę Ognia" i została moją ulubioną ^^.

Generalnie trochę dziwnie było nie wracać do Hogwartu. Ale nie ma tego złego, cała ta podróż i poszukiwanie horkruksów jest nawet bardziej fascynująca i emocjonująca niż lekcje w Szkole Magii i Czarodziejstwa. Jak każda książka o Potterze, ale ostatni tom w szczególności, nie pozwala się oderwać czytelnikowi. Akcja nabiera tempa już od pierwszych rozdziałów i nie zwalnia aż do ostatniej strony.

"Insygnia..." to też najmroczniejsza część z całego cyklu. Czuć tu atmosferę strachu o jutro. Bohaterowie już nie są uczniowską młodzieżą. To dojrzali, dorośli ludzie świadomi ryzyka na wojnie. 
Ja tam wolę jak jest tak mhrrrocznie ;).

" – Nie żałuj umarłych, Harry. Żałuj żywych, a przede wszystkim tych, którzy żyją bez miłości."

Jednak moim pierwszym "ale" będzie trochę za dużo szczęśliwych przypadków. Harry bezmyślnie wypowiada imię Voldzia, łapią ich szmalcownicy, którzy całkiem przypadkiem zabierają ich do Bellatrix. Ta z kolei całkiem przypadkiem trzyma w skarbcu miecz Gryffindora oraz horkruksa. Aberforth całkiem przypadkiem przyjaźnił się ze Zgredkiem i mógł go wysłać na pomoc... Rozumiecie o co mi ogólnie chodzi? Ja wiem, że może trochę się czepiam, ale po prostu tak mi się rzuciło w oczy, że Potter to jednak trochę farta miał :P.

Yh, no i  właśnie, Zgredek ;-;. WHY ;-;. Uwielbiam Bellatrix za to, jaka jest szalona i przerażająca, no ale czemu Rowling zabiła Zgredka ;-;?! Tak samo Hedwiga, Fred, REMUS I TONKS ;-;?! Dobrze, że zawsze są fanfiki xd.

Jeśli chodzi o skrzaty, to Jo skutecznie sprawiła, że chyba każdy polubił Stworka po jego "przemianie" :). Bo przecież nigdy nie wiemy z jakimi problemami muszą się borykać inni ludzie i co sprawiło, że są tacy, jacy są.
Co poniekąd prowadzi nas do Dumbledore'a. Okazuje się, że nie zawsze był tym dobrotliwym, nieco dziwacznym staruszkiem. Jest to jakaś odmiana po Gandalfie. Autorka bardzo Albusa uczłowieczyła, pokazując jego błędy przeszłości i odkrywając tajemnice. Sprawiło to, że Albus Persiwal Wulfrk Brian Dumbledore stał się niemal zupełnym przeciwieństwem Gandalfa - mądrego czarodzieja, ale Majara, zesłanego do Śródziemia przez "siły wyższe". Nie sądzę, żebyśmy mogli mówić o jakimkolwiek życiu osobistym Gandalfa ;). 
I nie mówię tutaj, że Rowling się wzorowała na Gandalfie. Zwyczajnie myślę, że są to ciekawe postaci do porównania :).

" – (...) Może jest [za granicą; Voldemort], a może go nie ma, ale pozostaje faktem, że porusza się szybciej niż Severus Snape, gdy zagrozi się mu szamponem, więc nie liczcie na to, że zabawi gdzieś dłużej, podczas gdy wy planujecie coś ryzykownego."

Skoro już jesteśmy przy Dumbledorze - Grindelwald (całe rzycie w kłamstwie, czy tylko ja zawsze myślałam, że to jest Grindewlad i to jest IMIĘ xD?). Kolejny spin-off do napisania, zaraz obok Huncwotów. Strasznie szkoda, że dowiadujemy się o najniebezpieczniejszym czarnoksiężniku zaraz po Voldemorcie dopiero w ostatnim tomie :<. Chętnie poczytałabym coś więcej o tym słynnym pojedynku (o którym słyszymy dopiero tu...) i miłości młodego Albusa. To mogłaby być bardzo dobra książka!

Ale wróćmy do Harry'ego. 
Co do końcówki, to wydaje mi się, że powiedzmy ostatnie 200 stron pod względem akcji jest definitywnie zbyt szybkie i lekko okrojone. Wszystko dzieje się naraz, nie ma nawet chwili, żeby złapać oddech i sobie jakoś uporządkować wydarzenia.
Bitwa o Hogwart jest naprawdę epicka ♥, ale potem ta "śmierć" Harry'ego (który jest chyba cholernie nieśmiertelny) i tłumaczenia Dumbledore'a dlaczego znowu nie umarł... Rowling chyba się trochę zakręciła :P. Oczywiście sam pomysł, że to Potter jest ostatnim horkruksem jest świetny, ale to ciągłe zmartwychwstawanie jest już godne samych braci Winchesterów xD.

Ostateczny pojedynek z Sami-Wiecie-Kim... Hmm, wiem że bluźnię, ale bardziej mi się podobał w filmie xd. Tam jakoś lepiej odczułam grozę Czarnego Pana. Cóż.
A "19 lat później" - przepraszam, ale ja nie wierzę w happy endy :P. Zdecydowanie bardziej wolę słodko-gorzkie zakończenia, jak we władcach (pierścieniach) albo Igrzyskach Śmierci.
Poza tym, utwierdziłam się w przekonaniu, że shippuję Harry'ego i Hermionę xd. Sama Rowling chciała ich tak początkowo sparować! Bes sęsu xd. Luna + Rolf Scamander (Tak, potomek Newta! Kto nie może się doczekać Redmayne'a w "Fantastycznych..." *.*?) to kolejna najgorsza decyzja ever. Nie umiem sobie wyobrazić Luny z kimkolwiek innym niż Neville. Yhhh #bulwersacja.

" – Nie wiem jak wy, ale ja mam dziwne wrażenie, że jak zajrzymy przez okno do domu Lovegoodów, to od razu poznamy, że to ich dom."

"Gwiazdą" tego tomu są oczywiście Insygnia Śmierci. Dzieje tak stare, że wyewoluowały w bajkę, ale wciąż prawdziwe. Przedmioty, które ogarniają obsesją, choć mogą być bezpiecznie posiadane, jeśli właściciel nie używa ich do własnych celów. Podobnie jak z kamieniem filozoficznym. Ah, jaki klimacik *.*. Naprawdę jedno wielkie WOW.
Ale nawet większe WOW należy się Snape'owi. Jak wyszły "Insygnia..." to musiał być chyba szok stulecia. "Always" ;-;.
Szokłam też jak Percy wrócił :O. Tego akurat zupełnie nie pamiętałam :P.
Szokujący ten 7 tom, tyle powiem :P.

" – Ależ oczywiście, to dzieje się w twojej głowie, Harry, ale skąd, u licha, wniosek, że wobec tego nie dzieje się to naprawdę?"
Dumbledore troll xD

Podsumowując: Jak dla mnie jest to najlepszy tom z całego cyklu, jednak były małe zgrzyty, więc niestety nie mogę mu dać 10/10. Ale jak najbardziej mogę powiedzieć, że "Insygnia..." podołały moim oczekiwaniom ^^.

Książka bierze udział w wyzwaniu
+4, 3 cm

Na Pottermore zawitała z powrotem ceremonia przydziału! Do jakiego domu należycie :)?
Ja tym razem wylądowałam w Ravenclawie, ale wciąż nie wiem, czy bardziej nie jestem Puchonką :P.
Aredhel


BONUS: (The Hillywood Show ponownie ♥)

33 komentarze:

  1. Ostatni tom Pottera od zawsze jest moim ulubionym i cieszę się, że masz taką samą opinię. ;) I nie czepiajmy się tych niedociągnięć! :D Jak dla mnie mimo nielicznych błędów, ta seria zawsze była, jest i pozostanie jedną z najlepszych, jakie miałam okazję czytać. ;)

    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli dołączyłam do klubu ;D?
      Nie no, nie ma wątpliwości. Potter to klasyka sama w sobie, ale nobody's perfect ;).

      Usuń
  2. Ja tam najbardziej lubię 3 i 4 tom - chyba przez wzgląd na Łapę ;P
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, ja tam za Syriuszem nie przepadam, ale 3 i 4 tom są genialne <3.

      Usuń
    2. To była jedyna postac, jaka we mnie wzbudziła większe emocje oO Ach, no i Tonks. Tzn. Harry'ego uwielbiałam jak byłam młodsza, ale jak teraz powroty mi się zdarzały, to tylko przez wzgląd na tą postać. Gdyby Rowling pisała o Syriuszu i Lupinie jako głównych bohaterach chyba bardziej lubiłabym tą serię XD Potter sam w sobie irytujący jest... Raczej bym za nim w naszym świecie nie przepadała. A tak, Syriusz fajny szaleniec, Lupin cichy i myślący, Tonks na dokładkę jako fajna wariatka, wszyscy tacy... ciepli ;D
      drewniany-most.blogspot.com

      Usuń
    3. Tonks <3 W sumie kojarzy mi się z Szalonym Kapelusznikiem ;D.
      No czy ja nie mówiłam, że MUSI powstać jakaś seria o Huncwotach :D?
      Nobody's perfect :P.
      Nie da się zaprzeczyć, że od takiego mixu od razu się robi ciepło na serduchu ;).

      Usuń
  3. Co ja mam o Harrym powiedzieć? No po prostu kocham! Zazdroszczę twardej oprawy *_* Zawsze jak go czytam lub oglądam, to czuję się, jakbym robiła to po raz pierwszy i towarzyszą mi niezapomniane uczucia.

    http://k-a-k-blogrecenzencki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, nie ma to jak mieć pół serii w miękkiej i pół w twardej... Ale nie narzekam, twarde wydania są naprawdę śliczne <3.
      Tylko pozazdrościć, bo przecież pierwszy raz jest tylko jeden ;).

      Usuń
  4. Ostatnia część wzruszyła mnie do łez :3 nie mogę się doczekać 8 tomu by wreszcie móc powrócić do świata czarodziejów <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, ja to w sumie nie płaczę ani przy książkach, ani przy filmach :P.
      Też mam na niego oko *.*.

      Usuń
  5. Na Pottermore też wylądowałam w Ravie mimo że byłam w Gryff. Ale czemu nie :)
    Insygnia Śmierci to książka przy której płakałam i tyle powiem na jej temat. Jest cudowna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie lajf :P. Witam koleżankę Krukonkę ^^.
      Gdybym nie znała wcześniej filmu, to chyba też bym ryczała, choć to raczej u mnie niespotykane ;).

      Usuń
  6. Bądźmy szczerzy, gdyby Harry nie miał farta, to w życiu by nie skończył nawet pierwszego roku - nie dożyłby xD
    O "najgroźniejszym czarnoksiężniku po Voldemorcie" też była mowa wcześniej - kilka wzmianek, chyba nawet w pierwszym tomie, w pociągu, Hermiona o nim opowiadała. Albo coś pomyliłam. Ale fakt faktem, mogło być więcej.
    Snape rzeczywiście był zaskoczeniem. Ale i tak go nie lubię i nic go w moich oczach nie uratuje - no jak mógł być takim... bucem w stosunku do Harry'ego?! Przez tyle lat?!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, słuszna słuszność XD.
      O. To kompletnie musiałam te wzmianki przeoczyć.
      Bucem był strasznym, nie zaprzeczę xd.

      Usuń
  7. Harry! Ta część wyjątkowo trafia do mojego serca, może dlatego, że jest to ostatni tom. Często wracam do mojego ukochanego czarodzieja.
    Pozdrawiam!
    www.annwithbooks.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnie tomy to zazwyczaj wywołują największe emocje :).

      Usuń
  8. Jestem z tych nielicznych gniotków, którzy Pottera nie przeczytali i zapewne kiedyś przeczytają, ale pewnie swoim dzieciom :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej późno niż wcale, prawda ;D?

      Usuń
  9. Harry Potter jedna z tych serii, których się nie zapomina. Ta część była genialna zresztą jak każda, ale nie jest tą moją ulubioną, bo ja cały czas wierzyłam Harry i Hermiona. :)
    Buziaki :*
    Książkowy duet

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja kompletnie nie rozumiem, dlaczego Rowling nie sparowała Hermiony z Harry'm. (-,-) To jest dołujące, bo oni bardzo do siebie pasują.
    Uwielbiam całą serię, a "Książę Półkrwi" i "Insygnia Śmierci" to moje ulubione części. Z pewnością jeszcze nie raz wrócę do tej serii (ostatnio czytałam ją po raz drugi).
    Pozdrawiam! :)
    http://recenzjeklaudii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam gdzieś, że spiknęłam Hermionę z Ronem z powodów osobistych. Cokolwiek by to nie było - poszło kompletnie źle xd.
      Do Harry'ego to można ciągle wracać i wynajdować coraz to nowsze smaczki ^^.
      "Książę..." akurat średnio mi przypasował, ale "Insygnia..." - cud, miód!

      Usuń
  11. mówiłam Ci już, że uwielbiam Twoje zdjęcia? w sensie, zdjęcia książek z tymi dodatkami. wyjaśniam, bo wcześniejsze zdanie zabrzmiało dziwnie. czytając Insygnia nie zwracałam uwagi na szczęśliwe zbiegi okoliczności, bo już się przyzwyczaiłam do tego, że Harry ma zawsze szczęście. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ah, dziękuję ślicznie <3. Naprawdę, strasznie miło mi to słyszeć <3.
      W sumie po 6 tomach to faktycznie można się przyzwyczaić ;).

      Usuń
  12. Wiem, że jestem dziwna, ale zupełnie nie czuję tej magii z Harrym Potterze. Jak na razie przeczytałam trzy pierwsze tomy; były całkiem dobre, ale brakuje mi w nich "tego czegoś" :c
    Buziaki, Lunatyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooooh :<.
      Cóż, każdy jest inny, ale radziłabym dać Harry'emu jeszcze jedną szansę z "Czarą Ognia". To moja druga ulubiona część! A jeśli nawet do niej się nie przekonasz, to można odpuścić ;).

      Usuń
  13. Hillywood rządzi XD
    Jeżeli chodzi o ostatnią część HP, to oglądałam tylko film. Wstyd i hańba ;_;
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yeoup! <3
      Akurat obie 7 części są naprawdę wierne książce i lubię je najbardziej, więc co tam ;D.

      Usuń
  14. Postanowiłam sobie, że w tym roku w końcu przeczytam sagę HP, ale nie wiem, na ile uda mi się to zrealizować. Tyle nowości, tyle książek do przeczytania... Za to wychodzi nowa część o dzieciach głównych bohaterów HP! Autorami tej części są 3 osoby! Jestem ciekawa, czy utrzymają poziom :P

    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję,
    Przerwa na książkę
    Snapchat: przerwa_ksiazke

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W całym roku to dasz radę, wierzę w ciebie ;D!
      No wiem *.*. Tylko trochę mnie martwi, że to będzie wydane w formie scenariusza teatralnego, no ale zobaczymy.

      Usuń
  15. Ja również uważam że to najlepsza część.
    Najwięcej się w niej dzieje.
    Ja też nie mogłam przeboleć śmierci Zgredka. Dlaczego?! A Remus i Tonks?! Przecież mieli synka, mogli w końcu być szczęśliwi, Remi w końcu mógł być normalny. A Fred? To już w ogóle świństwo.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie!
      No właśnieee ;-;. W końcu się spiknęli, ale nie ;-;.
      FRED WHY ;-;.
      Lecę, pędzę :)

      Usuń

Każdy komentarz motywuje, zostaw po sobie ślad :). Możesz też dodać link do swojego bloga, na pewno zajrzę.
Odpowiadam na prawie każdy komentarz, nawet jeśli trochę mi to zajmuje ;).
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej ^^.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...