wtorek, 12 stycznia 2016

45. "Fangirl" Rainbow Rowell - recenzja.

Tytuł: "Fangirl"

Tytuł oryginału: "Fangirl"

Autor: Rainbow Rowell

Wydawnictwo: Moondrive (Otwarte)

Ilość stron: 457

Moja ocena: 8/10



Opis: (z tyłu okładki)
Wren i Cath to siostry bliźniaczki „podobne” do siebie jak ogień i woda. Wren chce w życiu spróbować wszystkiego. Lubi imprezować, randkować i poznawać nowych ludzi. Cath woli siedzieć w ich wspólnym pokoju i pisać fanfiction do książki, która zawładnęła całym jej światem. Jest fanką nastoletniego czarodzieja Simona Snowa. Wróć! Jest Prawdziwą Fanką, która… ma swoich własnych fanów, bo pisze fanfiki o Simonie.
Mimo że tak różne, dziewczyny są nierozłączne.
Gdy bliźniaczki rozpoczynają naukę w college’u, ich drogi się rozchodzą – Wren nie chce już mieszkać z siostrą. Cath musi opuścić swój bezpieczny świat i stawić czoła rzeczywistości.

Moja opinia:


"Fangirl" to moje pierwsze zetknięcie z Rainbow Rowell. Odkąd usłyszałam o tej książce, wiedziałam że muszę ją koniecznie dorwać, zwłaszcza iż zbierała same pozytywne recenzje. Jednak rzadko kiedy czytam coś w dniu czy tam krótkim czasie od premiery, bo mi się po prostu w grafik nie mieści :P. "Fangirl" dorwałam w Biedronie po dość atrakcyjnej cenie, trochę sobie poleżała na półce, zadomowiła się i w końcu zabrałam się za czytanie. I teraz już rozumiem dlaczego jest taki hype na tę książkę :).

Generalnie bardzo, bardzo mi się spodobała idea napisania czegoś o fandomach i fangirls. Sama od właściwie raczej niedawna siedzę w tym całym bagnie i wciąż je odkrywam ^^. Myślę, że "Fangirl" mogą czytać wszyscy, ale faktycznie jest to powieść dedykowana i pisana specjalnie dla ludzi fandomu. Chociaż kto wie, może ta młodzieżówka pomoże komuś "z zewnątrz" zrozumieć :).

"Cath zaczęła dostrzegać pewne rzeczy.

Chłopaków.
Facetów.
Wszędzie."

Oczywiście nie możemy zapominać, że to jest wciąż YA i Rainbow Rowell. Z fanowską otoczką, ale w zamyśle YA. Dlatego nie oczekujcie jakiejś psychologicznej analizy społeczeństwa fandomu albo romansu z domieszką dramatu. "Fangirl" jest tak tęczowa, jak imię jej autorki :). Nie mówię, że przesłodzona, to na pewno nie, ale bardzo puchata i ciepła :). Pani Rowell posiada naprawdę lekkie pióro i czyta się to może niekoniecznie z prędkością światła, ale niesamowicie przyjemnie. Nie brakuje jej też humoru; myślę że podczas lektury nieraz szeroko się uśmiechniecie ;).

Pisarka wykreowała tutaj wyraziste postacie, które zazwyczaj od razu zdobywają naszą sympatię. Jak na mój gust niektóre są nakreślone trochę zbyt grubą kreską, bo chętnie dowiedziałabym się co też innego (niż to, co "widać") im w głowie siedzi. Z Cath, naszą narratorką, chyba spora część czytelników może się utożsamić, a przynajmniej ta część introwertyczna. Cather jest nieśmiała, ma problemy z poznawaniem nowych ludzi i woli siedzieć zakopana w świecie Simona, niż imprezować w szarej, ziemskiej rzeczywistości. Jednocześnie nie tonie w morzu podobnych bohaterek-szarych myszek, ponieważ dziewczyna pisze fanfiction, które ma tysiące odsłon.

"– Pojedźmy do mnie – powiedział cicho.
– Do twojego gniazda rozpusty?
 Tak, właśnie tak wszyscy mówią na mój pokój."

Cath pisze o Simonie Snow, nastoletnim czarodzieju, który jest sierotą i uczy się w szkole magii Watford. Brzmi znajomo? Podobieństw do Harry'ego Pottera można znaleźć o wiele więcej. Z początku aż żałowałam, że już przed zabraniem się do czytania wiedziałam o tym, iż Snow jest taki podobny i przyrównywany do Pottera, bo te podobieństwa aż mnie biły po oczach. Jednak po pewnym czasie przestałam na to zwracać uwagę. Pani Rowell pięknie oddała hołd J.K.Rowling i Potterheads, kreując przy tym coś nowego i potencjalnie bardzo dobrego. Oczywiście niektórzy uznają to za godny potępienia plagiat, ale... Ile jest kryminałów bazowanych na Doyle'u? W której książce fantasy nie znajdziecie motywów z "Władcy Pierścieni" Tolkiena, który tak naprawdę stworzył podwaliny fantastyki? Rainbow Rowel bardzo wyraźne zwraca uwagę czytelnika na to, skąd czerpała bazę, tworząc Simona. Sama się przyznaje do tej inspiracji, można by rzec, ale pisze o czymś innym. I robi to bardzo dobrze! Dlatego mam nadzieję, w niedługo w Polsce zostanie wydane "Carry On" *.*. (ehm, Moondrive :P?)

Ale wracając do "Fangirl" :P.
Cath pisze ff o miłości. Miłości gejowskiej. Bo który fandom teraz nie ma homoseksualnego shippingu xD? Sama nie wiem, co w tym jest ;). (Dlatego ludzie z fandomów przeważnie nie mają problemów z tolerancją :P.) Fajnym zabiegiem było przeplatanie tej właściwej historii z wstawkami krótkiego tekstu albo z fica "Rób swoje, Simonie", albo z "oryginalnej" serii książek o Simonie. Ja naprawdę bardzo chcę "Carry On" po polsku ;-;.

Natomiast czego mi brakuje w "Fangirl", to brak właśnie - brak szerszej perspektywy czasowej. Niby aż dwa semestry, ale gdyby pewne rzeczy poprzycinać, można by napisać coś jeszcze. No bo ta końcówka... Nie do końca lubię otwarte zakończenia xd. Rowell opisała kawałek życia codziennego, co ma swój niewątpliwy urok, ale chciałabym dowiedzieć się ciut więcej ;). (Niestety, chyba jednak nie o to chodziło w tej książce ;)

"– Słyszałeś kiedyś o tym, że rzeźbiarz tak naprawdę nie rzeźbi figury, tylko odrzuca z bloku kamienia wszystko to, co tą figurą nie jest?"

Oprócz naszej Cath (Z którą ochoczo wybrałabym się na kawę porozmawiać ^^.), pisarka stworzyła kolejny książkowy ideał - Leviego. Wiecznie uśmiechnięty, troskliwy, zawsze pierwszy do pomocy... Co prawda nie został on moim mężem, ale to kolejny cud chłopak, do którego można
powzdychać ;).
Na uwagę zasługuje też Reagan, współlokatorka Cather. Z pozoru odpychająca, ale w gruncie rzeczy świetna bohaterka :).
Tak jak mówiłam - postacie kreślone trochę grubą krechą, ale idealnie wpasowują się w styl autorki :).
Co do wątku romantycznego w "Fangirl" to... przebolałam, a nawet mi się całkiem podobało ^^. Jest uroczy, ale ogólnie słodkość tej książki łagodzi cierpka sytuacja rodzinna głównej bohaterki. Tata Cath często zachowuje się jakby to on był dzieckiem, a ona rodzicem. O mamie lepiej nie wspominać...

Osobiście zainteresowałam się też tym całym "studenckim życiem" :P. Bo przecież zaraz idę do liceum, matura... Wiadomo, że studia w Polsce, a college w USA to co innego, no ale ;).

"– To świetnie – odparła Cath, starając się nie pokazać, jak bardzo chciałaby go pocałować, a następnie zabić."

Cóż, może "Fangirl" nie zmieniła mojego życia, ale świetnie było poczytać coś tak fandomowego ♥.
Poza tym, ta książka jest cudownie wydana *.*. Całkowicie matowa pastelowa okładka, skrzydełka, grzbiet... Moondrive ślicznie wydaje swoje powieści :).
Anyway, "Fangirl" polecam wszystkim fankom i fanom - ja tę książkę bardzo, bardzo lubię ;).

Książka bierze udział w wyzwaniu
+2,8 cm

Czytaliście "Fangirl"? I na punkcie czego fangirlujecie ;)?
Aredhel

23 komentarze:

  1. A więc zacznijmy moje psioczenie na tę książkę... let's begin, the show must go on!
    Niby dałam jej to 6/10. Bo Rowell. Bo fandomy. Bo Simon. Bo historia. Ale tak nie mogłam się wciągnąć w tą powieść, że pierwsze sto pięćdziesiąt stron siedziałam i przewracałam strony, zerkając na zegarek i dziwiąc się, że można czytać tak wolno. I te wydarzenia - Cath się boi wyjść z pokoju, Cath się budzi, Cath idzie na zajęcia, Cath z kimś rozmawia, Cath się nad sobą użala... w zasadzie nic ciekawego! No i w sumie rozkręciło się dopiero wtedy, kiedy Cather miała ten incydent z plagiatem, wtedy dopiero zaczęłam być ciekawa, jak to się skończy.
    Ale, jak wspomniałaś, gdyby wszyscy mieli to samo zdanie, świat byłby nudny :D
    Pozdrawiam i zapraszam na recenzję 'Love, Rosie'!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że pierwsze strony nie były zbyt porywające, ale na tyle mnie zauroczyły, że ostatecznie nie mam im tego za złe ;).
      Ale rozumiem, że można było się wynudzić :P.

      Usuń
  2. Fangirl mam w planach od dłuższego czasu, ale niestety, nasze drogi jakoś się mijają. Ale kiedyś na pewno ją przeczytam:)
    PS Świetna recenzja;)
    http://lekturia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, też tak mam z mnóstwem książek :P.
      Dziękuję ^^

      Usuń
  3. Od dawna mam w planach kupno tej książki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, naprawdę cieplutka lektura ^^

      Usuń
  4. Słyszałam, nie czytałam. Z "daleka" oceniam ją jako lekką, może dość przyjemną, ale bardzo zwykłą, dlatego mnie do niej po prostu nie ciągnie, szczególnie, że w fandomach jako takich raczej "nie siedzę" (co mnie samą dziwi) ;)
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Fangirl" jest niezwykła właśnie pod względem fandomów, ale skoro nie siedzisz... Szkoda, może dzięki niej byś się wciągnęła ;D.

      Usuń
  5. Wielu ludzi chwali tę książkę, jednak ja nie jestem do końca do niej przekonana. Sama nie wiem dlaczego...

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2016/01/restart.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie podobała mi się. Uważam, że postać Cath jest niespójna. Fandom został przedstawiony bardzo powierzchownie, jeśli już się uprzeć, że w ogóle. Do tego myślę, że książka powinna skończyć się jakieś 100 stron wcześniej, bo te ostatnie i tak nic nie wnoszą. Ogólnie jestem na nie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak dla mnie to nie chodziło o psychologiczną analizę fandomu, ale bardziej o odczucia samej Cath, tak bliskie większości fangirls.
      No może nie skończyć, ale przyznaję że można by książkę skrócić o jakieś 100 stron.
      Cóż, niestety czasem się okazuje że dana powieść okazuje się czymś zupełnie innym, niż się oczekiwało :/

      Usuń
  7. Nie podobała mi się, zresztą jak cała twórczość Rainbow. Po prostu jej styl mnie boli :( Ale i tak duży plus, bo "Fangirl" jest o wiele lepsze od "Eleonory & Parka"! Ta, ja też jestem fangirl, tu coś shippuję, tu czytam ff, a tu je nawet piszę, ale kompletnie, ale to KOMPLETNIE, nie rozumiałam Cath. Jej zachowania. Rany. Może to dlatego, że nie jestem introwertyczką? Tylko wolę wyjść do ludzi i z nimi porozmawiać? Ehh... I to zakończenie! Jestem wściekła na Rowell za to zakończenie, bo nic z niego nie rozumiem :P

    Pozdrawiam i zapraszam na nową recenzję,
    Przerwa na książkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jak jesteś ekstrawertyczką to Cath faktycznie mogła ci się wydawać dziwna ;).
      Tam chyba nie ma wiele co rozumieć, po prostu otwarte zakończenie :)

      Usuń
  8. Dobra, mam tą książkę na mojej liście jeszcze zanim została wydana, ale do tej pory jej nie przeczytałam. ;-; Od początku wiedziałam, że Cath będzie moją bratnią duszą (chociażby imię - zobowiązuje XD), że cała koncepcja o fandomach i fangirlingu to po prostu temat, z którym absolutnie będę mogła się utożsamić, a mimo to, przeczytam ją pewnie dopiero w wakacje jak już cała pamięć o niej przeminie. ;-; Ale to cała ja. XD
    Pozdrawiam i życzę miłego popołudnia. <3
    The-heartlines-books

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej późno, niż wcale, prawda :D?
      "Fangirl" powinna ci się spodobać ;)

      Usuń
  9. Mnie jakoś do niej nie ciągnie ale na pewno jeśli będzie można ją kupić trochę taniej to po nią sięgnę.
    Twoja recenzja też mnie w jakimś stopniu przekonała
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie

    OdpowiedzUsuń
  10. Książka nie dla mnie, za stara jestem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, na książki rzadko kiedy się jest za starym ;D

      Usuń
  11. Właśnie ostatnio to czytałam i książka mnie niewiarygodnie zachwyciła. Kocham "Fangirl" <3
    http://books-world-come-in.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, nareszcie ktoś, komu się podobało ^^

      Usuń
  12. Czytałam,ale nie przypadło mi jakoś do gustu. Zdecydowanie wolę ,,Eleonora&Park'' :)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje, zostaw po sobie ślad :). Możesz też dodać link do swojego bloga, na pewno zajrzę.
Odpowiadam na prawie każdy komentarz, nawet jeśli trochę mi to zajmuje ;).
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej ^^.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...