wtorek, 27 października 2015

36."Szatan z siódmej klasy" Kornel Makuszyński - recenzja.


Tytuł: "Szatan z siódmej klasy"

Tytuł oryginału: -

Cykl: -            Tom: -

Autor: Kornel Makuszyński

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia

Ilość stron: 270

Moja ocena: 7/10

*książka czytana na konkurs

Opis: (STĄD)
Zaskakujące pomysły, wartka akcja, w którą wpleciony jest wątek kryminalny, wyrazista postać głównego bohatera Adasia to atuty czyniące z tej powieści ulubioną od pokoleń lekturę nastolatków.

Moja opinia:
Co prawda "Szatan..." nie był moja lekturą szkolną, ale musiałam się z nim zapoznać w ramach konkursu. W sumie było to spotkanie całkiem udane :).

Oczywiście pierwsze co rzuciło mi się w oczy, to język, którym książka została napisana. Cudowny, pełen porównań, personifikacji czy ożywień oraz świetnych opisów. Naprawdę, to jest pierwsza w moim życiu lektura z tak niesamowitym językiem *-*. A nie jakiś staropolski rymowany bełkot, którego nie da się rozpracować -.-'.
Kolejną niewątpliwą zaletą jest humor. Kornel Makuszyński potrafi daną sytuację opisać w taki sposób, że nawet ja parę razy zaczynałam chichotać ^^.

Jak dla mnie te właśnie rzeczy są najlepszą częścią "Szatana...", a fabuła to tylko wymówka, żeby gdzieś przelać ten barwny język :P.

Nie powiedziałabym, że to lektura na jeden chaps w jeden wieczór, choć książka ma mniej niż 300 stron. Sposób pisania Makuszyńskiego nie należy do najszybszych w czytaniu, bo ja tam się wręcz delektowałam każdym rozdziałem :3. A jak czytam na łeb na szyję, to niestety wiele mi umyka.

"Przecie każda książka jest żywym stworzeniem... Każda ma duszę i każda ma serce."


Co do bohaterów mam nieco mieszane uczucia. Na pewno polubiłam roztargnionego historyka, pana Gąsowskiego :). Taki łagodny, kochany człowiek :). Szkoda, że wszyscy nauczyciele nie mają takiego nastawienia do uczniów -.-.
Nasz piekielnik, Adaś Cisowski zdobył moją sympatię, choć nic ponadto. Ot, kolejny fajny, inteligentny, uczynny bohater :).
Za to "Wandeczki" nie znoszę xd. W ogóle ten wątek miłosny był dla mnie strasznie irytujący. Nie przepadam za romansami, po prostu. A fiołkowe oczy to ma Daenerys, nie jakieś tam wieśniaczki. Chociaż Dany też nie lubię... Coś w tym musi być xD.
Natomiast naprawdę ciekawą postacią okazał się czarnobrody matematyk, brat pana Gąsowskiego-historyka. Odwieczny konflikt, matma vs. polski :P. Osobiście nie lubię matematyki, a niektóre jej zagadnienia to dla mnie czarna magia :P. Tak samo zresztą z fizyką.

"Teraz na miejsca. Szekspir powiada: >>Palec mnie świerzbi, co dowodzi, że jakiś potwór tu nadchodzi<<. Matematyka już za drzwiami..."

Przyznam, że fabuła sama w sobie czasami mnie nudziła. Kryminały to nie do końca moja bajka. Sama
zagadka też nie jest jakoś specjalnie fascynująca. Owszem, intryguje, a odkrywanie przeszłości ma swój urok, ale gdy autor już nas naprowadzi na konkretne wskazówki, to łatwo się domyślić reszty.
Zakończenie trochę mnie zawiodło, liczyłam na to, że całe te poszukiwania będą miały mniej banalny finał :/.
Cóż, Doyle to nie jest :P.

Ale całkiem przyjemnie się czytało :). Ciekawi bohaterowie i wspaniały język nadrabiają braki w fabule.
Choć podejrzewam, że gdybym nie czytała "Szatana..." w czasie kaca na Harry'ego i przemożnej chęci sięgnięcia po leżący już trochę "Zakon...", to mógłby mi się spodobać bardziej :P.

A wy czytaliście "Szatana..." jako lekturę? Jakie były wasze wrażenia :)?
Aredhel

24 komentarze:

  1. Moja mama uwielbia tę lekturę ;) Też muszę przeczytać ;)

    Pozdrawiam,
    czytanienaszymzyciem.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro mama poleca, to trzeba przeczytać ;D

      Usuń
  2. Ha, a ja dzisiaj z fizyki dostałam najlepszą ocenkę z klasy, sh*t happens. Taka dygresja na sam początek :D
    Czytałam w ramach lektury, ale samą w sobie powieść poznałam już wcześniej. Praktycznie znam ją na pamięć, bo tyle razy słuchałam audiobooka, że to aż się w głowie nie mieści. Niestety nie miałam okazji omawiać jej w szkole, bo polonistka akurat poszła na zwolnienie, ale i tak wiążę miłe wspomnienia z panem Makuszyńskim. Jako mała dziewczynka bardzo lubiłam wątek miłosny Adaś x Wandeczka, teraz może podeszłabym do tego trochę inaczej. ;)
    Nie spodziewałam sie takiej recenzji xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wooo :O. Gratuluję ;D!
      Nie spodziewałaś się :P? Czemu :P?

      Usuń
  3. nie miałam Szatana jako lektury, dostałam tą książkę kiedyś od rodziców i... wciąż stoi na półce nieprzeczytana. Kiedyś próbowałam, ale chyba się nie polubiliśmy z Szatanem. pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, poza tym cudnym językiem to niewiele tracisz ;)

      Usuń
  4. Pamiętam tę lekturę, ale niestety nie jest w moim typie i nie przepadam za nią :/

    Pozdrawiam,
    http://miedzypolkami-ksiazki.blogspot.com/2015/10/truskawkowe-pola.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doskonale cię rozumiem :). Mnie generalnie przekonał ten cudny język <3. Bo fabuła nie porywa :P.

      Usuń
  5. Czytałam w ramach lektury szkolnej i raczej za nią nie przepadam.
    Nominowałam Cię do LBA. Więcej na: houseofreaders.blogspot.com

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lektury niestety mają taką dziwną cechę, że nikt ich nie lubi xd

      Usuń
  6. Dużo słyszałam o tej ksiażce, ale jakos lektura mnie do siebie nie ciągnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam spróbować choćby przeczytać pierwsze kilka stron, Makuszyński pisze naprawdę nietypowo :)

      Usuń
  7. Czytałam to chyba w 5 klasie i pamiętam,że raczej mi się podobało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma to jak czytać w 5 klasie o 7 klasie :P
      Ah, ta polska edukacja :)

      Usuń
  8. Czytałam tak dawno temu, ale miłe wspomnienia pozostały - zwłaszcza, że oglądałam jeszcze jako dziecko serial o tym tytule. Z tego, co pamiętam, była to bardzo przyjemna lektura i bardzo mi się wtedy podobała. Ach, jak ja tęsknię za lekturami, w których wszystko było dosłowne, a nie trzeba się doszukiwać w każdym przedmiocie po miliardzie znaczeń...

    medycy nie gęsi, też książki czytają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No dokładnie. I jak tu się cieszyć z lektury, jak musisz wszystko ogołocić i rozebrać na czynniki pierwsze ;-;?

      Usuń
  9. "Szatan..." był moją lekturą i w sumie cieszę się z tego, bo czytając, dobrze się bawiłam :) A wtedy jeszcze za bardzo nie lubiłam czytać, wolałam biegać po podwórku i łazić po drzewach, a tak książka zatrzymała mnie w miejscu :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Mona Te [Blog]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i takie książki powinny być lekturami, żeby zachęcały do czytania!
      Hah, łażenie po drzewach, skąd ja to znam ;D

      Usuń
  10. Szatana czytałam w podstawówce, jakoś w 5 czy 6 klasie, bo był moją lekturą szkolną. Jak na lekturę nie był najgorszą książką i całkiem przyjemnie mi się go czytało. Takie 7/10.

    http://lekturia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Pierwszy raz czytam recenzję lektury :D I do tego jednej z moich ulubionych :)
    Zapraszam: http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Pierwszy raz czytam recenzję lektury :D I do tego jednej z moich ulubionych :)
    Zapraszam: http://czytam-pisze-recenzuje-polecam.blogspot.com ^^

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje, zostaw po sobie ślad :). Możesz też dodać link do swojego bloga, na pewno zajrzę.
Odpowiadam na prawie każdy komentarz, nawet jeśli trochę mi to zajmuje ;).
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej ^^.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...