niedziela, 9 sierpnia 2015

22."Girl Online" Zoe Sugg - recenzja.

Tytuł: "Girl Online"

Tytuł oryginału: -

Cykl: -

Tom: -

Autor: Zoe Sugg "Zoella"

Wydawnictwo: Insignis

Ilość stron: 363

Moja ocena: 6/10


Opis wydawcy (z tyłu okładki):

Penny ma pewien sekret.
Pod nickiem Girl Online Penny dzieli się na blogu najskrytszymi myślami o przyjaźni, chłopcach, szkolnych dramatach, swojej szalonej rodzince i atakach paniki, które skutecznie komplikują jej życie.
Kiedy sprawy osobiste Penny przybierają naprawdę zły obrót, rodzice zabierają ją do Nowego Jorku. Tam Penny poznaje Noah – przystojnego gitarzystę. Zaczyna się w nim zakochiwać, co szczegółowo opisuje na swoim blogu.
Ale Noah też ma pewien sekret. Sekret, który może doprowadzić do ujawnienia tożsamości Girl Online i bezpowrotnie zniszczyć największą przyjaźń Penny.

Moja opinia:

Tak właściwie, to jestem dość zaskoczona tą książką. Po tych wszystkich opiniach nie miałam wysokich oczekiwań, ale okazało się, że "Girl Online" jest całkiem niezła.

"Kiedy przy kimś płaczesz, kiedy pokazujesz mu to, co boli cię najbardziej, to znaczy, że naprawdę mu ufasz."

Ogólnie w przypadku "Girl Online" miałam odwrotnie, niż ze wszystkimi innymi książkami, a mianowicie podobał mi się początek, ale druga połowa już mniej.
Zaczyna się bardzo dobrze - młodzieżowo i dziewczęco. Zoe porusza dorastania, szkolnych problemów i generalnie opowiada o "urokach" bycia nastolatką. Niestety wydaje mi się, że chłopcom może się mniej spodobać ta pozycja, bo Zoella chyba jednak pisała z myślą o dziewczynach i to raczej trochę młodszych.

Penny, główna bohaterka, od razu wzbudziła moją sympatię i myślę, że wiele z nas może się z nią utożsamić :). Miło poczuć, że wszystkie popełniamy jakieś wtopy i nie tylko ty jedyna masz takie problemy.
Natomiast za serce kompletnie ujął mnie i zaskoczył Elliot - najlepszy przyjaciel Pen. Zaskoczył, bo (mam nadzieję, że nie będzie to jakiś spoiler D:) Elliot jest gejem. Nie spodziewałam się takiej problematyki po tej książce. Co prawda dość luźno poruszonej, ale jednak. Podejrzewam, że mogło być dlatego, iż Zoe chciała uniknąć trójkąta miłosnego. Taką mam teorię spiskową.
Anyway, Elliot jest kochany i sama chciałabym mieć takiego przyjaciela :3.

"-Nie, po prostu lubię wycierać dziewczynom twarz serwetką.To taki mój fetysz.Nie martw się, mój psychiatra mówi, że to nieszkodliwe."

To, co mogę zarzucić tej pozycji, to trochę przewidywalność. "Sekretu" Noah nietrudno się domyślić, co jednak psuje element zaskoczenia, który stanowi istotną część fabuły. Poza tym "Girl..." czasami bywa słodka aż za bardzo, zwłaszcza mam tu na myśli wątek miłosny i wyjazd do NY. Zbyt idealne, żeby mogło być prawdziwe. Momentami byłam już zdecydowanie przesłodzona.

Spodobało mi się natomiast, że oprócz standardowego tekstu mamy też dymki sms-ów i wpisy z bloga. Fajnie to urozmaica książkę :).

Zdziwiłam się również, że Zoella pisze w czasie teraźniejszym, co raczej rzadko się spotyka. Chociaż zorientowałam się dopiero gdzieś w połowie książki xD.

"Odkryłem, że życie jest dużo ciekawsze, jeśli człowiek czasami trochę wariuje."

Podsumowując: "Girl Online" to lektura lekka i niewymagająca, bo taki też jest styl pisania Zoelli.
Pomimo że opowieść rozgrywa się w grudniu, w okolicach świąt Bożego Narodzenia, to bardzo dobrze czytało mi się ją na leżaczku przy basenie na wakacjach w czerwcu :).
Jak dla mnie przyjemne czytadełko przy okazji poruszające temat internetu i anonimowości w nim, czy pewnych zachowań ludzi w sieci.
Owszem, za dużo cukierkowatości, ale jako lektura na plażę książka spisuje się świetnie. No i ta śliczna tumblrowo-instagramowa okładka!
Zastanawia mnie tylko czy "Girl..." miałaby w ogóle prawo istnienia, gdyby Zoella nie była tak popularna...


Książka bierze udział w wyzwaniu
+3cm

A co wy myślicie o tej książce?
Ps.U was też tak upalnie? Ja się tu topię xd.
Aredhel

36 komentarzy:

  1. Niestety upał nie odpuszcza :/
    A Girl Online być może przeczytam w te wakacje, bo mam ochotę na lekką i przyjemna lekturę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest idealna na wakacje :)

      Usuń
    2. To przeczytam, bo akurat się lenię :)

      Usuń
  2. Hejka :)
    Wszędzie widzę tą książkę i może należałoby ją przeczytać, ale wydaje mi się, że jestem za stara na taką książkę. Nie lubię słodkich książek.
    I wydaje mi się, że masz rację z tą popularnością Zoelli.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie. Dodałam recenzje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też masakrycznie gorąco. Na szczęście jest basen, więc daje się przeżyć ;)
      A w której części kraju mieszkasz? :) pytam z ciekawości.

      Usuń
    2. Ja też raczej nie gustuję w takich słodzinkach, ale jako lekka lektura sprawdza się idealnie ;).
      Mieszkam w Wielkopolsce :)

      Usuń
  3. Mam zamiar niedługo zabrać się za tę książkę^^, tylko nie wiem czy opłaca mi się ją kupować, czy też nie :P
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hm, jak masz możliwość to lepiej pożycz od kogoś albo z biblioteki, a kup jednak coś ambitniejszego :P

      Usuń
  4. Ja dałem 'Girl Online' taką samą ocenę jak Ty :)
    Masz rację, książka przewidywalna i zdecydowanie za słodka. :/
    Zauważyłem, że jeśli w książce jest jakiś homoseksualista, to jest to jedna z moich ulubionych postaci. Magnus z 'Darów Anioła' (chociaż on był bi), Elliot z 'Girl Online' i ostatnio Breckin z 'Hopeless'. Wszyscy oni się wyróżniają i są zabawni i wszyscy jak najbardziej przypadli mi do gustu. Jedynym wyjątkiem jest Alec z 'Darów'.
    Też się zastanawiałem nad tym pytaniem. Wydaje mi się, że gdyby nie popularność Zoelli książka nie zostałaby może nawet przetłumaczona na Polski. I wcale nie rozumiem, po co wydawać kontynuację - dla mnie ta historia jest już skończona.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają coś w sobie takiego :D.
      Dokładnie :/.
      Po co? Dla pieniędzy i zabawy -.-

      Usuń
  5. Po pierwsze... nie uważasz, że ta książka ze swoją wagą i wielkością mogłaby służyć za narzędzie zbrodni? :D To była pierwsza myśl, kiedy w księgarni zobaczyłam dzieło Zoelli w liczbie siedemnaście (liczyłam!) i zwątpiłam w to, czy kiedykolwiek sięgnę po tę cukierkową powieść. No bo co to może wnieść do mojego życia :D Gdyby ktoś dał mi to w prezencie, to dobra, może bym i nawet spróbowała przez to przebrnąć. ale sama w sobie raczej nie sięgnę ^^
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem xD? Ja do zabijania raczej bym użyła "Mgieł Avalonu" albo "Gry o tron", polecam, Aredhel xD.
      Do życia raczej nie wniesie nic poza kilkoma godzinami relaksu :P.
      A w sumie to byłby świetny prezent dla takich mniej czytających :).

      Usuń
  6. Haha, Boże, mam zamiar to wszystko jakoś skomentować sensownie, ale mi ciężko.. XD :P
    Po pierwsze, z kim Ci się kojarzą fetysze?? hmmm? :D :D XD
    Obie wiemy XD mam nadzieję XD
    My to chyba mamy mega ciekawe życie, sądząc po naszych konwach na LC :PPPP
    rzal. xd

    No ale ok. Teraz na poważnie. [ciężko byndzie, yh..]
    Nie przepadam za przewidywalnymi książkami, a do "Girl Online" nigdy mnie nie ciągnęło.
    Poza tym przystojny gitarzysta? Pfff. Rozumiem, jakby to był Peeta z gitarą, albo Doktor z gitarą [Doktor z gitarą byłby dla mnie parą~~ :d welll, wyobrażasz sobie Doktorka z gitarą? *O* kocham <3] no okk, ale jakiś Noah? Pff.
    Jakiegoś Elliota chcesz za przyjaciela, Sejdż Ci nie wystarcza :< :PPPP
    Dobra, ja nie umiem Ci komentować normalnie, masz problem XD :P
    kc i świetna recenzja<3
    wyspa-ksiazek1.blogspot.com

    hyhy, nie odpuszcze skarpetek <333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fetysze love <3
      Geez, Doktor z gitarą *0*? Mogę umierać *-*
      Nie jesteś godna bycia Arethelowym pszyjacielem, więc sobie znalazłam Elliota i skarpety.
      Wiem, zauważyłam xD.
      Dzięki ^^

      Skarpety moje <3

      Usuń
    2. FETYSZOWE LOWE :D ♥ czy jest na świecie ktoś kto ma wiencej fetyszów od Aredhela i Sejdża? ;-; Ej nie wiem czy czytałaś o tym małżu co ci pisałam na LC ale jak nie ty przeczytaj bo ten małż to my i on może też ma takie fetysze!!!! ♥♥♥ <3<3<3
      Ciekawe czy ten małsz tesz kocha skarpety i ma gupiego pszyjaciela Arka ktury chce mu je zabrać ^T^
      A SOCKS BIG RETURN ♥
      Ja też <3 Tylko trzeba w końcu zrobić coś z tą River ;-;
      NO WIESZ :< ide sie nażreć grzybkóf halucynkóf i umrzeć obok Pity :C :< a ja ci jeden kaftan dałam :CCCCCCCCC
      Wybac :C :PPPPP za dóżo schiz :P XD



      pfff. jeszcze czego. ty jesteś ksiendzem nie morzesz mieć skarpet leszczu -,-

      #SejdżMiszczuSpamu

      Usuń
  7. Ciekawy blog i fajna recenzja, zapraszam do siebie. Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam w planach tej książki, ale jeśli gdzieś (np. w bibliotece) na nią natrafię, to może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie też bym tak zrobiła, gdyby "Girl..." mnie nie skusiła w Biedronce :P

      Usuń
  9. Chętnie bym przeczytała, ale po Twojej recenzji upewniłam się, że póki co mam ciekawsze książki do zakupu ;). Mimo to z przyjemnością kiedyś po nią sięgnę :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Girl..." jest lekka i przyjemna, choć niekoniecznie warta zakupu ;)

      Usuń
  10. Słysząc o tej książce pierwszy raz miałam wrażenie, że to kolejny książkowy chłam, jakich pełno. Być może się mylę. Chętnie przeczytam ;)
    http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż tak źle nie jest, choć zbyt dobrze też nie :P
      Ot, czytadło ;).

      Usuń
  11. Mam zamiar przeczytać,jako lekką lekturkę :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Książkę mam, stoi na półce i czeka na swój czas, ale jak z nim będzie - tego jeszcze nie wiem. Na razie mam ochotę jakoś na grubinki i takie sobie wyszukuję lekturki, ale tę prędzej czy później też zamierzam przeczytać, wszystko w swoim czasie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie na razie mam dość cegiełek :P
      A "Girl..." może poczekać ;)

      Usuń
  13. Ja się do tej lektury nie zabieram, zupełnie mnie ona nie interesuje, myślę, że jest raz: przereklamowana, dwa: pewnie będzie dla mnie niestrawna... Ech, nie dam jej szansy :) Twoja recenzja jeszcze bardziej umocniła mnie w tym postanowieniu, o, nie, nie, dla średniaka czasu nie będę marnować!

    LeonZabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co kto lubi :)
      Książka fajna na zabicie czasu, ale mało kto cierpi na jego nadmiar :P

      Usuń
  14. Muszę ją sobie kupić bo bardzo ciekawie się zapowiada :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, że cię zainteresowałam :)

      Usuń
  15. Otagowałam Cię w My Little Pony Tag, więc jeśli masz ochotę go zrobić to zapraszam na mojego bloga
    http://wkrainiepelnejksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Popularność na pewno robi swoje :P Gdyby nie "Zoella" wątpie czy byłoby głośno o "Girl Online". Mam ochotę ją przeczytać tylko żeby się przekonać co sama będę o tym sądzić. Słyszałam też plotki, że to nie Zoe pisała tylko Ghostwriter, ale nie chce mi się wierzyć w sumie... Czemu miałaby kogoś do tego wynająć?

    Mam nadzieję że uda mi się ja przeczytać jeszcze przed szkoła we wrześniu :D Pozdrawiam i bardzo ładne zdjęcie w tle :P Mega klimatyczne :)

    Zapraszam też do siebie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jestem zdania, że Zoe miała kogoś do pomocy przy pisaniu, a ludzie oczywiście to wyolbrzymili i wyszło że wcale tej książki nie napisała -.-
      Można czytać nawet podczas szkoły, bo książka nie wymaga za dużo myślenia ;)
      Już wpadłam ^^

      Usuń

Każdy komentarz motywuje, zostaw po sobie ślad :). Możesz też dodać link do swojego bloga, na pewno zajrzę.
Odpowiadam na prawie każdy komentarz, nawet jeśli trochę mi to zajmuje ;).
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej ^^.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...