czwartek, 6 sierpnia 2015

21."Para w ruch" Terry Pratchett - recenzja.

Tytuł: "Para w ruch"

Tytuł oryginału: "Raising steam"

Cykl: "Świat Dysku" ("Discworld")

Tom: 40

Autor: Terry Pratchett

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Ilość stron: 334

Moja ocena: 7/10


Opis wydawcy (z tyłu okładki):

W Ankh-Morpork pojawia się nowy wynalazek – wielka i hałaśliwa machina, wykorzystująca potęgę wszystkich czterech żywiołów: ziemi, powietrza, ognia i wody. A że to Ankh-Morpork, już wkrótce ściąga tłumy zachwyconych gapiów; niektórzy wcześniej dostrzegli ducha czasów i przybywają uzbrojeni w notesy i płaszcze przeciwdeszczowe.
Moist von Lipwig otrzymuje od Patrycjusza zadanie, a nie należy do miłośników ciężkiej pracy.
Oczywiście, kierując Urzędem Pocztowym, Królewskim Bankiem i Mennicą wnosi swój wkład, ale polega on głównie na słowach. A słowa na szczęście nie są zbyt ciężkie i rzadko wymagają smarowania. Jednakże Moist bardzo lubi pozostawać przy życiu, co sprawia, że nowa oferta Vetinariego jest trudna do odrzucenia...

Para idzie w ruch nad światem Dysku.Jej poganiaczem jest pan Simnel, człowiek z kaszkietem i suwakiem logarytmicznym, mający ciekawy układ z sinusem i cosinusem. Jeśli Moist chce się utrzymać na torze, musi się zmierzyć z wiadrami smaru, pewnym cholerykiem i grupą mocno rozgniewanych krasnoludów...

Moja opinia:

O rany, pociągi w Ankh-Morpork! Chyba mnie długo nie było na Dysku... Miesiąc czy tam dwa ich zostawić, a tu takie rzeczy się wyprawiają :P!
No cóż, sama nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Sama idea maszyn parowych (tak trochę steampunkowo :P) jest całkiem fajna, choć zdecydowanie przełomowa w świecie Dysku. W sumie "Para w ruch" jest jedną z najnowszych pozycji i Pratchett zostawił Dysk na rozwojowym torze, że się tak wyrażę. Jak niestety wiemy nie będzie już więcej książek (chyba że nie wiem o jakiejś jeszcze niewydanej?), więc na temat dalszych losów Wielkiego A'Tuina i jego świata możemy jedynie knuć teorie spiskowe. Na początku jakoś tak dziwnie mi było sobie wyobrazić pociągi w A-M, bo stąd już tylko parę kroczków do innych wynalazków, jak np. prąd czy potem telefony. Ale po całej książce jakoś się oswoiłam i idę z duchem czasu :P.
Chociaż takiej tawerny Pod Rozbitym Bębnem przy żarówkowym oświetleniu to sobie zupełnie nie wyobrażam. Albo Vetinariego na porannych ploteczkach przez telefon z lady Margolottą...O Boże, to by było straszne o.O (xD).
Ale niech tam, skoro pojawiła się para, to znaczy że pojawić się miała.

"Istnieje różnica między oszustem i bankierem, naprawdę istnieje..."

"Parę w ruch" czytało mi się jak zwykle świetnie ^^. Lekkie, zabawne i wciągające pióro, nic nowego :P.

W tym tomie jest istne nagromadzenie postaci. Gobliny (kształtujące swoją pozycję w społeczeństwie, a raczej podnoszące tę pozycję z piachu), gościnnie Lu-Tze (!) i Ridcully, Straż oraz oczywiście Adora z Moistem. Tylko że pan Wilgotny się tak jakby zmienił :O. Czasy sprzed "Piekła..." wspomina jako złe i stracone, ratuje dzieciaki spod kół (dobra, to jeszcze wybaczam, bo chodziło o azety) i ogólnie stał się taki...tfu, porządny! Przez całą lekturę nie mogłam się pozbyć obrazu biznesmena z binoklem i już widoczną oponką na brzuchu... Gdzie jest mój cholerny von Liwpig, który unika swojej twarzy w azetach, włamuje się do własnej poczty i który chciałby wykiwać cały świat? Ja nie wiem, to przez małżeństwo, czy co? (Adorę jako postać bardzo lubię i fajnie by było dostać jej więcej w książce, ale Moist jest tylko mój :P)
Poza tym...O Boże, on DOGADUJE się z Vimesem. Tak, tak, mamy Kamienną Gębę, no ale na miłość boską, to jest glina, a Lipwig wciąż pozostaje kanciarzem. Nie, Moist mi się tu zdecydowanie nie podoba.
Jakby... Rozleniwił się.

"...leży to w niezmordowanej naturze istot myślących.Najprościej mówiąc, nie mogą być wszystkie zadowolone równocześnie."

I znowu wracamy do krasnoludów. Tak samo jak z maszynami parowymi - przełomowo. Kolejny konflikt z głębinowcami (polecam wcześniejszą lekturę "Łupsa"), w którą zamieszany jest Rhys - dolny król. A skoro krasnoludy, to i dyżurny klasowy Vimes :).
I chyba Terry nie mógł się oprzeć - walki na dachu pędzącego pociągu :P.
W sumie to zastanawiałam się też jaki będzie stosunek magów do parowozów, ale ta kwestia również została poruszona, więc się uspokoiłam :P.

"Dlatego muszę uprzedzić, że działamy jako zespół albo kończymy jako indywidualne zwłoki."

Nie ma tu jakiejś spektakularnej akcji, ale Pratchett robi takie smaczne żarciki i aluzje, prowadzi tyle wątków, że na każdą scenę z ulubionymi bohaterami miałam uśmieszek pod nosem i ciągle chciałam czytać. Uwielbiam jego styl pisania :).

"Para w ruch" pozostawia nam w pewnym sensie otwarte zakończenie, choć nie odbieram jej jako zakończenia całej serii. Owszem, niektóre sprawy zostały zamknięte, ale przede mną jeszcze dużo dysków do nadrobienia (na szczęście).

Moist trochę mnie zawiódł i tęsknię za moim draniem, więc koniecznie muszę wrócić do rozkosznego piekiełka ;).

Książka bierze udział w wyzwaniu
+2, 2 cm

Czytaliście już coś Pratchetta?
Aredhel

31 komentarzy:

  1. Jak dla mnie książka troszkę dziwna i raczej nie dla mnie ;)
    Zapraszam dobraksiazka1.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nigdy nie czytałem nic Pratchetta, ale po Twojej recenzji chyba to zmienię :)
    Ja też biorę udział w wyzwaniu! Ile centymetrów już masz? Ja zapomniałem pomierzyć niektóre książki i mam teraz lekkie zamieszanie xD
    Miłego czytania Martina! Jak skończysz koniecznie musisz podzielić się wrażeniami! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A poza tym to polecasz książki Canavan? Widziałem na Twoim LC, że czytałaś Gildię magów. Chcę przeczytać coś jej autorstwa ale po Kapłance w bieli trochę się waham. :/

      Usuń
    2. Koniecznie :D
      Ja dołączyłam jakoś w lipcu, więc na razie uzbierałam 12, 2 cm :P Mam nadzieję, że uda mi się zebrać te 170 do końca roku :P
      Na pewno, chociaż czytanie może mi trochę zająć :)
      Canavan czytałam dość dawno, ale pamiętam, że mi się podobało i się wciagnęłam :). Chociaż wtedy jednak byłam młodsza, więc teraz pewnie inaczej bym niektóre rzeczy odebrała.
      Na początku ciężko się wbić w historię, ale warto, bo świat w tych książkach jest naprawdę niesamowity :)

      Usuń
  3. Mój :) kolega :) harcerz :) skandalicznie :) mocno :) uwielbia :) Pratchetta :)

    ...i dlatego zamęcza mnie swoimi wywodami o jego twórczości, ech :')

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może warto się wreszcie przekonać na własnej skórze jak to jest z tymi książkami ;)?

      Usuń
  4. Ja jestem daleko z tyłu ze Światem Dysku xD Nie ma zbyt wielkiej akcji, powiadasz? Cóż, ja bym się skusiła na po tę książkę, by pośmiać się z Pratchettowskich gagów i dla samych pociągów w jego świecie, no, nie umiem sobie jakoś tego wyobrazić xD Jakoś mi to nie współgra z wielkim żółwiem i całą resztą! Ale w przyszłości - gdy nadrobię kilka tomów - pewnie sięgnę po tę książkę :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, książka i tak lepsza od "Niucha" :P
      Też nie mogłam sobie zupełnie wyobrazić pociągów na Dysku xD

      Usuń
  5. Kiedyś wypożyczyłam z biblioteki "Świat Dysku" jednak nigdy go nie przeczytałam. Chyba dlatego, że znalazłam inne książki, które bardziej mnie zaciekawiły. Jednakże, chyba spróbuję przeczytać "Świat Dysku" jeszcze raz.
    Pozdrawiam
    http://mylittlebigreviews.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie spróbuj :)
      Ważne, żeby zacząć od jakiejś dobrej książki i się nie zniechęcać jakby akurat ta część nie przypadła do gustu ;) W końcu do trzech razy sztuka :D

      Usuń
  6. Wow, Aredhel nie ocenił Pratchetta na 11, wow :O :P
    Niestety, "Piekło" jeszcze przede mną, ale też wolałabym, gdyby Moist się nie zmieniał. Dużo dobrego słyszałam o nim :D
    Taa. Rozleniwił się leń jeden. Kto to widział ratować dzieci spod pociągu? Pff. :PPPP xd
    A tak serio to jestem bardzo ciekawa tego Dysku :D
    Pan Wilgotny.. Boże.. skojarzenia wszyndzie *.* XD :P
    Pociągi są fajne ♥ Ale nie chcę wincyj nowostków w Świecie Dysku, żeby nie przypominał za bardzo naszego świata :D
    No dobraa.
    Kurczę, totalnie kocham te Pratchettowe wydania ^^ Okładki zawsze są takie śliczne :D ♥
    No dobra, kończę, upały niee robią dobrze na mojego lenia. ;-;
    Odpisuj na el ce [ten slang sejdża ^,-] i czytaj 'Grę o tron' bo muszę wiedzieć, czy warto kupować :D Propsy x3
    kc
    wyspa-ksiazek1.blogspot.com

    PS. upały za to na moje odpały robią akurat dobrze, bo nic mi sie nie chce i tylko piję mrożoną herbatę, haha :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E tam, bez przesady xD. Ty lepiej poczekaj na przyszłotygodniową recenzję "Niucha" :P.
      Ciekawe od kogo xD?
      No co xD?
      On ma specjalnie takie skojarzeniowe imię xD. Bo "Moist" to po angielsku "wilgotny" :P.
      No, miałam te same odczucia co do pociągów, ale jakoś się przyzwyczaiłam ;).
      Wiem <3.
      Nie będziesz mi mówić jak mam rzyć! xD
      Lofff

      Mi dzisiaj kupili butlę Liptona, można się upijać <3. Uwielbiam mrożoną herbatę Liptona <3.
      U mnie też gorąco jak w piekle ;-;

      Usuń
  7. Z miną winowajcy przyznaje się,że nigdy w życiu nie przeczytałam nic Pratchetta.Chyba muszę to zmienić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że uda ci się niebawem coś przeczytać :)

      Usuń
  8. Wow, tom czterdziesty. Cała seria przede mną, więc mam co nadrabiać ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem w trakcie tej właśnie książki, dlatego recenzje przeczytałam pobieżnie tylko, by sobie nie spojlerować :D Na razie czyta mi się ciekawie, ale... przy tym okropnie mi się dłuży ;P
    drewniany-most.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak czasem muszę robić ;).
      Tak, też mi się czasem już dłużyło, chociaż to i tak nic w porównaniu z tym nieszczęsnym "Niuchem" xd.

      Usuń
  10. Hmm książka tak trochę mnie zaintrygowała muszę przyznać :)
    Pozdrawiam i zapraszam :*
    http://i-think-this-book-is-funny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fajnie, może warto dać pratchettom szansę ^^

      Usuń
  11. Piękny blog! Zapraszam też do siebie ;) : http://czytanienaszymzyciem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Pomimo, że takiego gatunku i takich książek nie czytam na co dzień, to do twórczości tego autora bardzo, bardzo mnie ciągnie. Na pewno coś kiedyś przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. To chyba nie jest książka dla mnie... Wydaje się jakaś... dziwna (?)

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ktoś nie zna Pratchetta, to faktycznie może się wydawać dziwna xD

      Usuń
  14. Z Moistem jak na razie styczność miałam jedynie raz, przy okazji Piekła pocztowego, które bardzo polubiłam swoją drogą. Nie sięgam na razie po Parę, bo jeszcze Świat finansjery jest przede mną. Cóż, ja sobie też nie wyobrażam prądu czy tym podobnych wynalazków na Świecie Dysku, no ale... Kto wie, może by mi się spodobało, gdyby autor to potrafił ciekawie przedstawić i miał taką możliwość. :)
    A co do książki - jeszcze będzie jedna, The Shepherd's Crown, z cyklu o Tiffany. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekło wymiata <3
      Finansjera też całkiem spokoju, choć ma podobny do Piekła schemat.
      Pewnie tak jak ja byś się przyzwyczaiła ;)
      A tak, wyleciało mi to z głowy. Pewnie dlatego że jeszcze nie czytałam nic o Tiffany :)

      Usuń
  15. Miałam dwa podejścia do Pratchetta i mnie jego styl nie kupił, więc już raczej nie wrócę ;)

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje, zostaw po sobie ślad :). Możesz też dodać link do swojego bloga, na pewno zajrzę.
Odpowiadam na prawie każdy komentarz, nawet jeśli trochę mi to zajmuje ;).
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej ^^.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...