środa, 15 lipca 2015

17."Łza" Lauren Kate - recenzja.

Tytuł: "Łza"

Tytuł oryginału: "Teardrop"

Cykl: "Łza"

Tom: 1

Autor: Lauren Kate

Wydawnictwo: Galeria Książki

Ilość stron: 396

Moja ocena: 6/10


Opis wydawcy (z tyłu okładki): 

Początek nowej serii Lauren Kate, autorki bestsellerowych Upadłych, to epicka opowieść pełna zapierających dech w piersi uczuć, wstrząsających tajemnic i mrocznej magii… Świat, w którym można utracić wszystko, co się kocha...

„Nigdy, przenigdy nie płacz” – tego mama nauczyła Eurekę. Ale teraz nie żyje, a dziewczyna na każdym kroku natyka się na Andera – wysokiego, bladego, jasnowłosego chłopca, który wydaje się wiedzieć rzeczy, jakich wiedzieć nie ma prawa, i który ostrzega Eurekę, że jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie... i prawie doprowadza ją do łez.

Ander nie zna jednak najmroczniejszej tajemnicy Eureki – od kiedy jej matka zginęła w tajemniczym wypadku, dziewczyna również pragnie umrzeć. Niewiele jej w życiu pozostało, jedynie stary przyjaciel Brooks i dziwny spadek: medalion, list, tajemny kamień i starożytna księga, której nikt nie rozumie. Księga opisuje niepokojącą historię dziewczyny o złamanym sercu, której łzy zatopiły cały kontynent. Eureka wkrótce odkryje, że starożytna opowieść nie jest czystą fantazją i Ander może mówić prawdę, a w jej życiu kryją się mroczniejsze tajemnice, niż się kiedykolwiek spodziewała…

Moja opinia:

Skończyłam czytać i mam mieszane uczucia.Było to moje pierwsze spotkanie z tą autorką, ale w sumie wyszło całkiem nieźle :).

"-Ostatnią rzeczą, jakiej spodziewamy się po innych, jest ostatania rzecz, którą robią, zanim nauczymy się im nie ufać."

Zacznę od tego, co mi się nie podobało.Przede wszystkim - wątek romantyczny.Standardowo trójkącik i macanie po bicepsach.Tia...Pod tym względem główna bohaterka momentami była męcząco irytująca i naiwna."Gorące" sceny pocałunków przyprawiały mnie tylko o przewracanie oczami , ale muszę przyznać, że młodzieżowo-dziewczyńskie historie miłosne zupełnie mnie nie kręcą :P.
Czasami miałam ochotę porządnie trzepnąć Eurekę (swoją drogą bardzo oryginalne i ładne imię :) po głowie z całym tym jej zatapianiem się w turkusowych oczach głębokich jak kałuża  ocean i zarysem mięśni pod napiętą koszulą...Serio?
Poza tym przez jakąś połowę powieści Reka wydawała mi się egoistyczna, przez co nie mogłam jej do końca polubić.Na szczęście potem to już zanikło.

"-To się nazywa praca domowa.Mówią, że silnie uzależnia, ale chyba sobie poradzę, jeśli będę jej używać wyłącznie na imprezach."

Pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał.Lauren Kate dobrze go dopracowała i nie zauważyłam żadnych logicznych dziur.To samo z kreacją bohaterów - każdy ma coś wyjątkowego i łatwo się do nich przywiązać (pomijając tą samolubność Eureki).
Fajnie też, że w książce znajduje się sporo niestandardowych imion, nie tylko Eureka, bo mamy tu jeszcze np. Catonię "Cat", czy Rhodę (w mianowniku "Rhoda") oraz...Claire!Pozdrawiam SPNFamily ^^.
Jedyna postać, która mi nie pasowała, to Madame Blavatsky, miejscowa wróżka.Trochę za bardzo "bajkowa", nierealna, przerysowana.I te nadęte, tanie sentencje (przynajmniej więszkość z nich)...Nie, tu mi zdecydowanie coś zgrzyta xd.

Opisów nie ma zbyt wielu, ale całokształt pozostawia w głowie malownicze obrazki.Świat został dobrze przedstawiony, a pisarka sprawnie do niego wprowadza czytelnika, choć niczego istotnego nie zdradza.

Język Lauren jest przyjemny w odbiorze i czyta się szybko.

"-Co to, średniowieczny marsjański? - Cat zmrużyła czy i odwróciła księgę do góry nogami - Wygląda to tak, jakby moja cioteczna babcia, która jest analfabetką, w końcu napisała ten romans, o którym ciągle gada."

Tym, co najbardziej mi przeszkadzało w lekturze była przewidywalność :/.W niektórych przypadkach autorka korzysta z utartych schematów, więc ogólnego zarysu przebiegu historii niestety się domyśliłam.Dlatego też stopniowe rozbudzanie ciekawości czytelnika i oszczędne gospodarowanie ujawnianymi informacjami na mnie nie bardzo podziałało, choć ostatecznie wielkie BUM na koniec mnie zdziwiło, nie powiem.

Ciekawym zabiegem było umieszczenie powieści w powieści (bookception :P?).Stara legenda z Atlantydy na pewno wymagała dodatkowej pomysłowości i zmiany stylu pisania.Wszechstronność, moi drodzy, wszechstronność.
Natomiast muszę powiedzieć, że dopiero w drugiej połowie książki wszystko się rozkręca.Robi się krwawo, a akcja rusza, bo wcześniej toczyła się spokojnym tempem brnąc naprzód.Właśnie ta druga połowa mi się spodobała i czytałam ją z przyjemnością.

"Milczenie jest źródłem większości problemów ludzkości."

No cóż, "Łza" nie jest niczym wybitnym, ale w sumie całkiem fajnym czytadłem.Druga połowa książki i zakończenie przekonały mnie na tyle, że postaram się dorwać gdzieś drugą część (najlepiej w bibliotece).Nie wiem jak z drugim tomem, na ten jednak nie wydałabym tych 30 zł, ale że przywiozłam z pyrkonowej wymiany, to nie żałuję :).
Poza tym - okładka.Ta okładka *-*!Mogę na nią patrzeć godzinami!I tak, przyznaję, miała pewien wpływ na to, że zabrałam książkę do domu :P.

Książka bierze udział w wyzwaniu
+3cm

Czytaliście?Macie zamiar?
Aredhel

26 komentarzy:

  1. Mam juz dość trójkątów więc raczej sobie odpuszcze. Zgadzam sie, że okładka jest bardzo ładna! :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie Inna
    happy1forever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, wiele nie stracisz :P.
      Zaraz wpadnę :)

      Usuń
  2. Ta okładka jest dla mnie taka pstrokata O.o Nie podoba mi się, pewnie nie sięgnęłabym przez to po książkę.
    A co do recenzji to pamiętaj o spacjach między zdaniami, w sensie między kropką i następnym, bo coś Ci je pożarło :< Sama książka niestety mnie nie zainteresowała...

    http://leonzabookowiec.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie pstrokata, ale mnie się takie podobają :P.
      A wiesz, ciągle o tym zapominam xd.Postaram się o tym pamiętać.
      Cóż, nic straconego ;)

      Usuń
    2. Mam ochotę na Łzę, bo ciekawi mnie o co chodzi z tymi łzami i mitologią. Przygotuje sobie jednak jakaś poduszkę do gryzienia czy inny znieczulacz, bo nie znoszę trójkątów miłosnych w młodzieżówkach (na razie znalazlam tylko dwa wyjatki) ani "macania bicepsów" jak to trafnie ujęłaś. Żenada.
      Pozdrawiam
      withcoffeeandbooks.blogspot.com

      Usuń
    3. Wątek mitologii jest akurat naprawdę fajny :).
      Ze znieczulaczem dobry pomysł xD.
      Meh, też tego nie lubię, i to bardzo xd

      Usuń
  3. Miałam w planach. Szczególnie, że podoba mi się styl pisania autorki. Jednak po kilku recenzjach, które były dosyć krytyczne - zrezygnowałam. A teraz nie chce wracać do tego gatunku książek :)

    Mini-book-review.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Styl jest naprawdę przyjemny :). Książka jednak to nic wybitnego.
      Wiadomo, co kto lubi ;)

      Usuń
  4. Pomysł bardzo mnie ciekawi, ale wątpliwe bym kiedykolwiek tą książkę przeczytała. Jakoś z niewiadomych przyczyn nie darzę sympatią aktorkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, dużo nie stracisz ;) Ale książka całkiem fajna jako czytadełko

      Usuń
  5. Raczej spasuję ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie czytałam tej książki. Może kiedyś po nią sięgnę?
    Pozdrawiam i zapraszam na n/n
    oczamikoniary.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Lauren Kate czytałam "Upadłych" i zamierzam sięgnąć po następne części. Język autorki jest rzeczywiście przyjemny i lekki. Również napotkałam się z irytującymi opisami pocałunków.
    Kiedy czytałam opis fabuły, miałam nieodparte wrażenie, ze czytam streszczenie jakiegoś mitu greckiego. Wynika to chyba z tego, że jej łzy zatopiły cały kontynent. Mam mieszane uczucia i nie decyduję się na razie na przeczytanie książki. Wolę zająć się następnymi częściami "Upadłych".
    [Mój blog]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Upadłych" też już mam w planach, bo akurat takie dosyć moje klimaty.Gdyby tylko nie ten romans xd.
      Faktycznie, jest to wszystko takie mitowate, związane z Atlantydą i miłością.
      Cóż, miłego czytania, mam nadzieję, że seria okaże się fajna i dla mnie :)

      Usuń
  8. Nie lubię takich naiwnych bohaterek. Nie dowierzam, że kobiety naprawdę tak się zachowują. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę się całkowicie zgodzić :P

      Usuń
  9. Eurekę skojarzyłam z Bellą ze "Zmierzchu". Tamta co stronę o jego szelmowskim uśmiechu i innych detalach Edwarda :D Anastasia z "... Grey'a" też wpadła mi do głowy, ale była wzorowana na Belli, więc...
    Mimo, że recenzja świetna (nie wiem dlaczego, ale śmiałam się jak mysz do sera), to raczej po "Łzę" nie sięgnę - jak kojarzę jakąś książkę z twórczością pań Meyer i James, to staram się jej unikać :D

    P.S. Zostałaś nominowana do LBA :3
    http://ogrod-w-kieszeni.blogspot.com/2015/07/liebster-blog-award-2.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eureka ma coś z Belli, ale jest znacznie lepsza, przynajmniej dla mnie :P.
      Haha, miło mi :D!
      "Łza" nie jest taka zła jak Greye czy Zmierzchy, ale rozumiem że złe skojarzenia xD.
      Bardzo dziękuję :D!

      Usuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie czytałam tej książki i chyba tego nie zrobię, bo trochę wyrastam :P Ale chciałabym pochwalić Twoją recenzję! Naprawde się starałaś :) Brawo :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Według mnie pomysł na książkę był oryginalny i ciekawy ale brakowało mi tego czegoś. Mam nadzieję że Wodospad nadrobi zaległości. Pozdrawiam i zapraszam dobraksiazka1.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ,,Łzę" czytałam i też zakwalifikowałam ją jako miłe czytadło, ale 'du** nie urywa' ;) Dla samej historii sięgnęłabym po drugą część, jednak - tak jak napisałaś - najchętniej dorwałabym ją z biblioteki :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Okładka jest cudowna! Gdybym zobaczyła ją w bibliotece na pewno wróciłaby ze mną do domu ;)
    Nienawidzę trójkątów miłosnych... przesłodzone opisy też jakoś specjalnie mnie nie zachwycają. W sumie myślałam, żeby przeczytać "Łzę", ale się rozmyśliłam :/
    Bardzo fajna recenzja!
    Pozdrawiam,
    NiczymSzeherezada.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje, zostaw po sobie ślad :). Możesz też dodać link do swojego bloga, na pewno zajrzę.
Odpowiadam na prawie każdy komentarz, nawet jeśli trochę mi to zajmuje ;).
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej ^^.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...