niedziela, 21 czerwca 2015

13."Gwiazd naszych wina" John Green - recenzja.

źródło

 Tytuł: "Gwiazd naszych wina"

 Tytuł oryginału: "The Fault In Our Stars"

 Autor: John Green

 Wydawnictwo: Bukowy Las

 Ilość stron: 310

 Moja ocena: 7/10






Opis wydawcy (okładkowy) :

Miliony fanów, dwa lata na listach bestsellerów, a wreszcie ekranizacja. Kto by się tego spodziewał po ambitnej powieści o dwojgu młodych ludzi, którzy spotykają się w grupie wsparcia dla chorych nastolatków. Dziewczyna o imieniu Hazel, która ma szesnaście lat i nowotwór, poznaje tam Augustusa, niewiele starszego od siebie chłopaka. Ich wspólna historia nikogo nie pozostawia obojętnym.

Moja opinia:

Sama nie wiem co począć z tą książką.Mam mieszane uczucia po lekturze, więc recenzja pewnie wyjdzie chaotyczna...
To od początku, żeby się nie pogubić.

Sam pomysł na książkę o takiej tematyce skierowanej do młodzieży uważam za bardzo dobry i fajnie, że Green ten pomysł zrealizował.Mnie chyba jednak troszeczkę zemdliło od tej młodzieżowości...

GNW ogólny wydźwięk ma smutny, bo patrzenie na umieranie na raka i to jeszcze dzieci nie może być wesołe, siłą rzeczy.Natomiast ujął mnie humor autora, który zdecydowanie rozjaśnia atmosferę :).Podczas lektury często zdarzało mi się uśmiechnąć, także jak widać nawet o nowotworze można mówić w luźnym klimacie.Bo taka właśnie jest książka - czyta się szybko i...hm, no powinno to wszystko wywoływać emocje, i to emocje nie byle jakie, to mnie powinno doprowadzić do łez i rozbić moje serducho na kawałki.Tego się spodziewałam - pierwszej w historii opowieści, przy której uronię łzę, bo ani przy filmach, ani przy książkach nie płaczę.Nigdy.
Jednakże...Zaspoilerowano mi zakończenie -,-.Zabiiiić!!Ale mimo wszystko czytałam pozycje, które mnie rzuciły na kolana, a "Gwiazd naszych wina" tego niestety nie zrobiło i trochę się zawiodłam :/.Po takim hicie spodziewałam się czegoś większego, ale cóż...Troszkę się rozczarowałam :(.
Oczywiście historia Hazel i Augustusa jest naprawdę...powiedzmy, że "śliczna" z braku lepszego określenia i wzruszająca, ale do mnie romanse na pierwszym planie nie trafiają w ogóle.Przyznaje, że ten akurat przypadek jest raczej inny, niż standardowe wyciskacze łez, bez zbędnej ckliwości, ale tu uderza we mnie że za bardzo nastolatkowato, bo po prostu nie lubię. (Ufff, ale długie zdanie xD)Niestety w niektórych momentach widać, że to powieść kierowana głównie do młodzieży.Znaczy ok, sama się zaliczam do tego jakże zacnego grona, ale nie przepadam za tą literaturą :P.

"-Trzeba wybierać swoje życiowe batalie, Hazel -odezwała się mama.-Ale jeśli to jest kwestia, o którą zamierzasz walczyć, będziemy za tobą stać murem.
-Spory kawałek za tobą - dodał tato, a mama wybuchnęła śmiechem."

Samej Hazel ani szczególnie nie pokochałam, ani nie znielubiłam.Augustus jest świetny, oczywiście :P.Ciekawą postacią był też Peter van Houten, który dodawał takiego ostrego smaczku.Isaaca bardzo polubiłam :).

Mam niestety zastrzeżenia co do tych wszystkich złotych myśli.Doceniam, że mamy tyle cytatów, wartościowych cytatów, dodam, ale co za dużo, to niezdrowo...Nikt tak na co dzień nie mówi, a nadaje to powieści (w moim odczuciu) takiej lekkiej sztampowości.

*poniższy cytat nie ma być przykładem powyższego

"Jakbym miała swojego smoczego przyjaciela, który leży zwinięty obok mnie i zależy mu na mnie tak bardzo, że dostosowuje swój oddech do mojego."

Podsumowując: Pod względem przekazu, o niesprawiedliwości raka, książka naprawdę wartościowa, ale ogólnie bez fajerwerków, czego się spodziewałam.Nie wiem czy to wina tego BUM na GNW, czy mojego kaca igrzyskowego i serialowego, czy może mojej ostatniej gburowatości, ale było po prostu dobrze.Proszę mnie nie zabijać.


Aredhel

4 komentarze:

  1. Ja czytałam książkę i szczerze powiedziawszy ktoś mi zrobił spoiler. Wiadomo o czym. Jednak i tak ryczałam jak bóbr czytając książkę. Chyba to jest najsmutniejsze. To co dzieje się na końcu.
    Ja dałabym jej 8/10

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nigdy nie płaczę przy książkach czy filmach :P.Ale fakt, zakończenie bardzo smutne.

      Usuń
  2. Ooo :'( ... Uwielbiam tę ksiażkę. Świetna recenzja :).
    Zaprawszam do mnie
    http://www.cynamonkatiebooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Każdy komentarz motywuje, zostaw po sobie ślad :). Możesz też dodać link do swojego bloga, na pewno zajrzę.
Odpowiadam na prawie każdy komentarz, nawet jeśli trochę mi to zajmuje ;).
Mam nadzieję, że zostaniesz na dłużej ^^.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...